rzebrany w szarą odzież ciała
Noce szpieguję ją i dni,
Co tam mi jeszcze przeskrobała,
W czym może znów zaszkodzić mi.
I nigdy jej nie tracę z oczu,
Wiem, skąd się wziął jej zmienny kształt,
A wciąż czymś umie mnie zaskoczyć
I muszę jej zadawać gwałt.
Znam jej życiorys, znam jej wady
Jej sny, od których płonął uszy -
Lecz sobie z nią nie daję rady,
Nie mogę pojąć - swojej duszy.
Szyframi wierszy opisuję
Wszystko, co wyszpieguję w niej,
Lecz ona się tym nie przejmuje
I ją rozumiem - coraz mniej.
Żyje tak, jak by mnie nie było;
O moje śledztwo - ani dba.
I walczę z myślą mi nie miłą:
Ona - to przecież w końcu ja!
Szpiegując - siebie - tracę zdrowie:
Na tropie duszy mały ubek.
I kiedy się wszystkiego dowiem -
Doniosę wam
Na własną zgubę.
Jacek Kaczmarski
10.9.1987